Rozród
Pora roku nie ma wpływu na wydawanie na świat potomstwa przez szczury. Jednak tą decyzję należy dokładnie przemyśleć. Przed planowaniem ciąży u samicy trzeba zastanowić się nad lodem nowo narodzonych szczurków, tzn. czy w razie dużej ilości młodych będą zainteresowani kupnem ich (znajomi czy sklep zoologiczny). Szczury osiągają dojrzałość płciową mając ok. trzech miesięcy. Ciąża trwa trzy tygodnie. W tym czasie nie powinno się narażać samicy na stresowe sytuacje, czyli przenoszenie jej do innej klatki, zmiana wystroju klatki czy nagła zmiana pożywienia. W czasie pierwszej połowie ciąży należy przyszłej matce zwiększyć dzienną dawkę pożywienia o 1/3 zwykłej porcji a w drugiej należy podwoić tą porcję. Wiąże się to z potrzebą odkarmienia i uformowania kilkunastu płodów. Nie należy ingerować w poród samicy, gdyż istnieje możliwość, iż matka zagryzie młode. Dopiero gdy matka opuści gniazdo można zobaczyć młode szczurki. W pierwszych dniach po porodzie nie sprzątamy klatki tylko ewentualnie dosypujemy ściółkę. Szczury pomimo powszechnej opinii o przenoszeniu chorób wcale nie są bardziej niebezpieczne niż trzymaniu w domu psa czy kota. Choroby były przenoszone przez dzikich przodków udomowionych szczurów. Psy i koty mają możliwość wychodzenia na dwór, co wiąże się z możliwością nabycia jakiejś choroby. Natomiast szczury domowe nie wychodzą na spacery i nie są narażone na kontakt z zarażonym osobnikiem. Ludzie coraz częściej decydują się na hodowlę tych gryzoni ze względu na to, iż są to bardzo przyjazne człowiekowi zwierzęta. Bardzo szybko się przyzwyczajają do swojego właściciela. Ich utrzymanie nie jest kosztowne, gdyż ich dzienne zapotrzebowanie na pokarm nie jest duże. Poza tym sam koszt związany z zakupem tego zwierzęcia jest niewielki, ok. 10 zł. Droższe jest samo wyposażenie oraz zakup klatki. Jednak radość z posiadania takiego żywiołowego zwierzęcia rekompensuje każde wydatki. Jest to zwierzę bardzo inteligentne, trzeba zwrócić uwagę na ich zapał do nauki oraz pokonywania przeróżnych przeszkód. Od dawna panują spekulacje na temat eksperymentów na szczurach: czy są one etyczne czy też nie. Większość społeczeństwa opowiada się za poprzestaniem eksperymentów na zwierzętach. Uważa się, że to przyczynia się do cierpienia niewinnych małych stworzeń, gdyż często są poddawane bardzo ciężkim badaniom, np. testuje się działanie pewnych środków czy kosmetyków. Jeśli jest to możliwe warto znaleźć inny sposób przeprowadzania eksperymentów, aby nie męczyć szczurów lub innych gryzoni. Szczury są idealnym materiałem badawczym, gdyż są łatwe w hodowli, jest duża ilość młodych w miocie, można szybko uzyskać następne pokolenie oraz potrzebne są niewielkie wymiary, które oznaczają nieduże koszty ich utrzymania – budynki, wyżywienie i obsługa. Szczury laboratoryjne są najczęściej albinotyczne – białe z czerwonymi oczami. Zdarzają się również szczury o umaszczeniu szarym, kremowym ,czarnym lub brunatno – siwe, tzw. szczury kapturowe – dwubarwne z ciemną głową i grzbietem, reszta jest zwykle biała.
Znajdowane są ogromne ilości kości.Są to liczby rzędu dziesiątek tysięcy nietutejszych gatunków. Holendrzy sprowadzili tu różne rodzaje zwierząt i roślin, jakie uważali za stosowne i przydatne dla stale przybijających do brzegu statków, na przykład kozy i świnie. Można sobie wyobrazić, że przybycie tych wszystkich dziwnych zwierząt musiało jakoś wyspie zaszkodzić. Niektóre z nich pouciekały i zaczęły rozmnażać się na wolności. Lasy przezywały inwazję zbiegłych zwierząt, a dodo musiały sobie radzić z nowymi rywalami i pod jednym istotnym względem były też szczególnie narażone na niebezpieczeństwo. Jako nieloty dodo wraz z młodymi mieszkały na ziemi. Niektórzy uważają, że dodo stal się ofiarą własnego sukcesu ewolucyjnego. Wykształcały się w odosobnieniu przez cale miliony lat, nigdy nie musiały szukać schronienia na drzewach, gdyż nie było tu drapieżników. Mogły długo chować swoje młode, prawdopodobnie jedno pisklę co drugi rok. Nie było potrzeby rozmnażania się w wielkiej liczbie, niestety, ale wkrótce pojawiły się świnie. Możliwe, że przekazy pisane pomogą w znalezieniu odpowiedzi.Dzienniki pokładowe podają, że załoga statku Amsterdam zdołała upolować wylęg dodo dwa dni po odkryciu Mauritiusa. Po trzech tygodniach dryfowania po oceanie indyjskim żeglarze byli na wpół żywi, mimo to dodo nie wzbudziło ich entuzjazmu. Mięso było tak twarde, że nie dało się dobrze upiec i jedzono je na wpół surowe, było tak tłuste, że trudno się żuło, szybko przestawiało smakować i przyprawiało o mdłości. Paleontolodzy rozumieją, dlaczego dodo okazywały się niezjadliwym daniem. W przypadku ptactwa, zazwyczaj spożywa się piersi, ale dodo jednak nie miał dobrze rozwiniętej tej części ciała, a cale mięso i tłuszcz umiejscowione były w kuprze i z tego powodu mięso było raczej tłuste, gdyż nie było tam żadnych mięśni. Kończyny dodo były mocno umięśnione, lecz wraz ze starzeniem się ptaków, prawdopodobnie wykrzywi8aly się, można się było więc domyślać, dlaczego pierwsi żeglarze holenderscy nie lubili jeść dodo. Taki argument przemawia za tym, że na pewno dodo nie skończyły w kotłach ludzi, służąc im, jako przysmak,. Z historii unicestwienia dodo można wyciągnąć pewne wnioski.Bardzo dokładnie obrazuje ona, jak bardzo szybko proces wyginięcia może objąć cały gatunek. Czterysta lat od chwili odkrycia w końcu dowiedzieliśmy się, że dodo wymarły, gdyż po prostu znalazły się w nieodpowiednim miejscu i o nieodpowiednim czasie. Jak widać, nie jest regułą, że główną przyczyną wyginięcia jakiegokolwiek gatunku nie zawsze musi być człowiek. W tym przypadku człowiek zawinił jedynie pośrednio, sprowadzając na wyspę takie, a nie inne zwierzęta. Jest to działanie pośrednie, chociaż nie bez znaczenia. Gdyby jeszcze dodatkowo ptaki te były możliwe do spożycia, z pewnością żyłyby jeszcze krócej. Możliwe, że gdyby składały więcej jaj, miałyby o wiele większą szansę na przetrwanie, ale stało się tak, a nie inaczej. Dobrze chociaż, że nauka była w stanie rozwiązać tę zagadkę i obalić mity, panujące od kilkuset lat. Możemy się tylko zastanawiać, ile gatunków wyginęło, a my nie mamy o tym najmniejszego pojęcia i niekoniecznie w czasach prehistorycznych, ale w całkiem niedalekiej przeszłości.