Ocelot
Piękny drapieżnik, którego wspaniałe futro i jedwabista skóra przyciąga kłusowników.Ocelot jest kotem średniej wielkości. Waży około szesnasty kilogramów i mierzy metr długości nie licząc czterdziestopięcio centymetrowego ogona. Drapieżnik najlepiej czuje się w wilgotnych lasach, na torfowiskach i na terenach, gdzie występuje woda. Jego miejscem zamieszkania jest Ameryka Południowa, Środkowa i południowa część Ameryki Północnej. Mimo, iż jest to dzikie zwierzę często mieszka w pobliżu osad ludzkich. Żywi się niewielkimi ssakami i gadamy. W jego jadłospisie znajdziemy mrówkojada, małpę, pancernika. Nie pogardzi jaszczurką, czy żółwiem. Przebywając w okolicach gospodarstw odwiedza również kurniki w poszukiwaniu pożywienia.Koty te mają żółtawą, krótką, jedwabistą sierść. Odcień futra może być różny w zależności od miejsca, w którym zamieszkuje drapieżnik. Sierść ocelota zdobią, po bokach i na grzbiecie, rozety, które przechodzą w ciemne pręgi widoczne na łapach, głowie i ogonie.Oceloty polują podczas nocy, w dzień lokują się na drzewie i odpoczywają. Podstawowym zagrożeniem dla tych zwierząt jest człowiek i inne kotowate. Małe oceloty stają się łupem węży. Jej znakiem rozpoznawczym są ciemne rozety na jasnym ciele.Żyjąca i polująca w dżungli tropikalnej na terenie Afryki i Azji pantera ma charakterystyczne kolory futra pozwalające jej być trudno dostrzegalną. Na jasnym tle futra natura wymalowała jej ciemnobrązowe rozety. Takie zestawienie przypomina plamy, które tworzy cień rzucany przez liście. Dlatego też pantera, która wychodzi na otwarty teren szuka drzewa, w cieniu, którego może czuć się słabo widoczna. W ciemnej dżungli spotykane są osobniki mające całe futro w kolorze czarnym. Uważa się, że czarne pantery są groźniejsze od cętkowanych, nie jest to jednak potwierdzone żadnymi badaniami. Futro lamparta przyczyniło się do zmniejszenia liczby żyjących osobników, stanowi ono bowiem cenny łup dla kłusowników.Pantera nazywana również lampartem mierzy około sto sześćdziesiąt centymetrów i waży do siedemdziesięciu kilogramów. Kot ten nie ma jakichś szczególnych wymagań, co do miejsca życia. Najważniejsze dla niego jest występowanie wystarczającej ilości pokarmu. Mając co jeść pozostaje w jednym miejscu kilka lat, znacząc swoje terytorium moczem, kałem i zadrapaniami na drzewach.
Bydło oznaką bogactwa W wielu miejscach na świecie miarą bogactwa jest liczba posiadanych krów. Dotyczy to szczególnie krajów, gdzie gospodarka rolna ma charakter pierwotny, a uprawa ziemi idzie w parze z hodowlą bydła. Wśród plemion Bantu można nawet kupić narzeczoną za odpowiednią ilość krów. Ludzie nazywają bydło lobola, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „posag pana młodego”. Zwyczaj ten zachował się nawet wśród społeczeństw krajów rozwiniętych, na przykład jak doniosła prasa, Nelson Mandela, prezydent Republiki Południowej Afryki, podarował w prezencie ślubnym swojej żonie, Samorze Machel, 60 dorodnych krów. Poszczególne rasy bydła domowego hoduje się dla mleka lub mięsa. Istnieją też rasy o użytkowaniu ogólnym mleczno-mięsnym. Do najbardziej znanych ras mlecznych należą duże i ciężkie krowy rasy holstein-friesian popularnie zwane holenderkami. Jak sama nazwa wskazuje, pochodzą one z Holandii. Znane są z tego, że dają więcej mleka niż pozostałe rasy krów. Zazwyczaj czarno-białe, zdarzają się również osobniki czerwono-białe. Szkocka krowa ayrshire, biała z brązowymi łatami, daje mleko bogatsze w składniki odżywcze, nadające się zwłaszcza do produkcji serów. Wyhodowana w Szkocji przyjęła się zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Ameryce Północnej, Australii i Nowej Zelandii. Krowy z Wysp Normandzkich – Guernsey i Jersey (popularne dżerseje) cenione są ze względu na wyjątkowo gęstą śmietankę zbierającą się na ich mleku. Trochę historii Bydło zostało udomowione ponad 9 tysięcy lat temu w Azji. Bawół wodny służył ludziom w Chinach i innych częściach wschodniej Azji już ponad 6 tysięcy lat temu. W tym samym czasie w Anatolu na obszarze dzisiejszej Turcji, udomowiono zwierzęta, od których pochodzą dzisiejsze krowy. Zebu udomowiono w starożytności w Azji. Jednym z przodków współczesnych krów był tur. Zamieszkiwał pierwotne lasy mieszane Europy. Najdłużej zachował się na terenie Polski i chociaż jako zwierzyna królewska objęty był ochroną -został wytrzebiony. Ostatni tur padł w 1627 roku. Krowy przynosiły tak wiele pożytku dawnym społeczeństwom, że wkrótce stały się przedmiotem kultu. Dotyczy to zwłaszcza byków, które czczono za ich ogromną siłę. Kult krowy spotykany jest w wielu religiach. Egipcjanie widzieli w nich ziemskie wcielenie bogiń – Hathor, Izydy, Nepthys i Nut. Pod koniec istnienia starożytnego Egiptu krowy, podobnie jak faraonowie, były mumifikowane. Stare celtyckie i germańskie legendy pełne są czarodziejskich krów i byków.
Znajdowane są ogromne ilości kości.Są to liczby rzędu dziesiątek tysięcy nietutejszych gatunków. Holendrzy sprowadzili tu różne rodzaje zwierząt i roślin, jakie uważali za stosowne i przydatne dla stale przybijających do brzegu statków, na przykład kozy i świnie. Można sobie wyobrazić, że przybycie tych wszystkich dziwnych zwierząt musiało jakoś wyspie zaszkodzić. Niektóre z nich pouciekały i zaczęły rozmnażać się na wolności. Lasy przezywały inwazję zbiegłych zwierząt, a dodo musiały sobie radzić z nowymi rywalami i pod jednym istotnym względem były też szczególnie narażone na niebezpieczeństwo. Jako nieloty dodo wraz z młodymi mieszkały na ziemi. Niektórzy uważają, że dodo stal się ofiarą własnego sukcesu ewolucyjnego. Wykształcały się w odosobnieniu przez cale miliony lat, nigdy nie musiały szukać schronienia na drzewach, gdyż nie było tu drapieżników. Mogły długo chować swoje młode, prawdopodobnie jedno pisklę co drugi rok. Nie było potrzeby rozmnażania się w wielkiej liczbie, niestety, ale wkrótce pojawiły się świnie. Możliwe, że przekazy pisane pomogą w znalezieniu odpowiedzi.Dzienniki pokładowe podają, że załoga statku Amsterdam zdołała upolować wylęg dodo dwa dni po odkryciu Mauritiusa. Po trzech tygodniach dryfowania po oceanie indyjskim żeglarze byli na wpół żywi, mimo to dodo nie wzbudziło ich entuzjazmu. Mięso było tak twarde, że nie dało się dobrze upiec i jedzono je na wpół surowe, było tak tłuste, że trudno się żuło, szybko przestawiało smakować i przyprawiało o mdłości. Paleontolodzy rozumieją, dlaczego dodo okazywały się niezjadliwym daniem. W przypadku ptactwa, zazwyczaj spożywa się piersi, ale dodo jednak nie miał dobrze rozwiniętej tej części ciała, a cale mięso i tłuszcz umiejscowione były w kuprze i z tego powodu mięso było raczej tłuste, gdyż nie było tam żadnych mięśni. Kończyny dodo były mocno umięśnione, lecz wraz ze starzeniem się ptaków, prawdopodobnie wykrzywi8aly się, można się było więc domyślać, dlaczego pierwsi żeglarze holenderscy nie lubili jeść dodo. Taki argument przemawia za tym, że na pewno dodo nie skończyły w kotłach ludzi, służąc im, jako przysmak,. Z historii unicestwienia dodo można wyciągnąć pewne wnioski.Bardzo dokładnie obrazuje ona, jak bardzo szybko proces wyginięcia może objąć cały gatunek. Czterysta lat od chwili odkrycia w końcu dowiedzieliśmy się, że dodo wymarły, gdyż po prostu znalazły się w nieodpowiednim miejscu i o nieodpowiednim czasie. Jak widać, nie jest regułą, że główną przyczyną wyginięcia jakiegokolwiek gatunku nie zawsze musi być człowiek. W tym przypadku człowiek zawinił jedynie pośrednio, sprowadzając na wyspę takie, a nie inne zwierzęta. Jest to działanie pośrednie, chociaż nie bez znaczenia. Gdyby jeszcze dodatkowo ptaki te były możliwe do spożycia, z pewnością żyłyby jeszcze krócej. Możliwe, że gdyby składały więcej jaj, miałyby o wiele większą szansę na przetrwanie, ale stało się tak, a nie inaczej. Dobrze chociaż, że nauka była w stanie rozwiązać tę zagadkę i obalić mity, panujące od kilkuset lat. Możemy się tylko zastanawiać, ile gatunków wyginęło, a my nie mamy o tym najmniejszego pojęcia i niekoniecznie w czasach prehistorycznych, ale w całkiem niedalekiej przeszłości.